Proszę czekać...
 

Wydarzenia

2010-03-22 10:11:36
Akademia FC Pniewy - Hurtap Łęczyca 0:2 (0:0)

Ten mecz zdecydowanie można uznać szlagierem Ekstraklasy futsalu. Był pojedynkiem dwóch wielkich drużyn i dwóch godnych siebie rywali. Walczono od pierwszej do ostatniej minuty, bo stawka była niebagatelna.

Zwycięstwo Akademii, teoretycznie zapewniało jej Mistrzostwo Polski. Zwycięstwo Hurtapu, aktualnych Mistrzów Polski, sprawiło, że walka o tytuł najlepszej drużyny w kraju, pasjonować będzie kibiców chyba do ostatniej kolejki.

Mecz rozpoczął się bardzo dramatycznie dla naszej ekipy. Już na początku spotkania kontuzji pachwiny doznał Robert Czekalski, który musiał opuścić boisko i mimo usilnych zabiegów naszego masażysty Michała Krzemińskiego, do gry już nie powrócił. Kontuzja pokrzyżowała plany trenera Smirnova, który musiał korzystać tylko z siódemki zawodników. Jednak tych siedmiu wspaniałych pokazało, że doskonałe przygotowanie taktyczne i fizyczne, a także ogromna wola walki, pozwala na zrealizowanie przedmeczowych celów. Mecz zaczął się od ataków Hurtapu. Akademia grała na własnym przedpolu starając się przeprowadzać kontrataki. Łęczycanie mieli przewagę optyczną, ale nie potrafili udokumentować jej golami. Najlepszą ku temu okazję miał Marek Widzicki, którego strzał w 4 minucie trafił w słupek. Na bramkę Neagu strzelali Krawczyk, Tkachenko, Milewski, ale ich uderzenia minimalnie mijały bramkę. W 5 minucie przed szansą stanął Krawczyk. Nasz zawodnik znalazł się sam na sam z bramkarzem z Pniew, ale przegrał ten pojedynek. Po chwili, minimalnie nad poprzeczką uderzał Vatsyak. Długimi wyrzutami starał się uruchamiać naszych napastników Groszak, ale defensorzy Akademii grali bardzo czujnie. Blokowali strzały łęczycan i przechodzili do groźnych kontrataków. Jednak ich akcje kończyły się na świetnie interweniującym Groszaku. W 8 minucie wydawało się, że również Kovalov nie wróci do gry. Kontuzjowany zawodnik zwijał się z bólu i podążał już do szatni. Michał Krzemiński, masażysta zespołu, nie poddał się w ratowaniu naszego zawodnika i po kilku minutach najlepszy strzelec drużyny wrócił na parkiet. Minutę potem mogło być 1:0 dla Hurtapu. Piekielnie silnym uderzeniem popisał się Pawłowski, ale jego strzał obronił Neagu. W odpowiedzi strzelał Derik, ale poradził sobie Groszak. Podobnie jak po strzale Łeszyka. Obraz meczu nie uległ zmianie. Pozycyjne ataki konstruowane przez łęczycan, umiejętnie rozbijali pniewianie. Blokowali strzały Tkachenko i Milewskiego, który miał doskonałą sytuację do zdobycia gola. Do przerwy 0:0, co z pewnością bardzo zadawalałoby pniewian. Jednak do końca spotkania pozostało jeszcze 20 minut.

Początek II połowy nie przyniósł zmiany w grze. Akademicy nadal grali defensywnie, przyjmując łęczycan na swojej połowie. Nadal grali uważnie w obronie, ale przy nadarzających się okazjach, przeprowadzali groźne kontry. Obraz gry mógł ulec zmianie tylko w przypadku gola dla Mistrzów Polski. To nastąpiło w 25 minucie spotkania. Mariusz Milewski, już kilkakrotnie w tym meczu pokazywał, że przed jego uderzeniami muszą drżeć najlepsi bramkarze w Polsce. Do 25 minuty Neagu bronił strzały łęczycanina, ale wreszcie musiał skapitulować. Łęczycanie rozgrywali atak pozycyjny, taki hokejowy "zamek". Widzicki dograł do Milewskiego, a ten potężnym, płaskim strzałem pokonał pniewskiego bramkarza. 1:0 i ogromny wybuch radości w naszej ekipie. Kibice Akademii, którzy od początku meczu dopingowali swój zespół, od straty gola zaczęli czynić to w sposób fanatyczny. Momentami zachowywali się w stosunku do zawodników Hurtapu, siedzących na ławce rezerwowych, agresywnie i wulgarnie, że musiano nam zapewnić dodatkową ochronę. Byli  jednak dodatkowym zawodnikiem pniewskiej drużyny, a ich doping uskrzydlał zawodników akademii, którzy zaatakowali łęczycką bramkę. Szaleli Pieczyński i Łeszyk. Cleverson posłał piłkę minimalnie obok słupka, a kilka akcji akademików przerywał doskonale usposobiony Groszak. Teraz w defensywie grali łęczycanie, ale rozbijając ataki gospodarzy, szybko przechodzili do kontrataków. Widzicki był sam na sam z Neagu, jednak przegrał pojedynek. W 28 minucie na boisku pojawił się trener pniewian Hirsch. Miało to dodatkowo zmobilizować drużynę z Wielkopolski. Jednak już po minucie było 2:0 dla łęczycan. Kovalov przeprowadził indywidualną akcję. Minął obrońcę, wymanewrował bramkarza. Co w takiej sytuacji pozostało do zrobienia jednemu z najlepszych strzelców Ekstraklasy? Po prostu, skierować piłkę do siatki. 8 minut przed końcem spotkania pniewianie wycofali bramkarza wprowadzając do gry dodatkowego zawodnika. Został nim Hirsch, który kierował z boiska poczynaniami swoich podopiecznych. Kilka razy łęczycanie byli w poważnych opałach, ale Groszak bronił fenomenalnie uderzenia Cleversona, Hirscha i Lebiedzińskiego. Koniec meczu i ogromna radość w łęczyckim zespole. Długo trwał w pniewskiej hali taniec radości. To już po raz siódmy w rundzie wiosennej.

Bramki: Milewski, Kovalov.

Skład Hurtapu: Groszak, Słowińki - Czekalski, Tkachenko, Vatsyak, Kovalov, Widzicki, Pawłowski, Milewski, Krawczyk, Piórkowski, Góralczyk. Trener: Roman Smirnov, asystenci: Adam Kryger, Dariusz Karasiński.

Skład Akademii FC Pniewy: Neagu, Foltyn - Łeszyk, D. Pieczyński, Lebiedziński, Mójta, Hirsch, Ł. Pieczyński, Derik, Franz, Cleverson, Cygnarowski. Trener: Klaudiusz Hirsch.

komentarze (0)

» komentuj
 
patronat_medialny/tvp_lodz.jpg
 a
 
 


Imię:
*
E-mail:
Komentarz:
*
Kod z obrazka:
*
Podaj tylko litery z czerwonym kolorem.
* - pola obowiązkowe

Wszystkich odpowiedzi: głosów.
zamknij