|
Ten mecz na pewno przejdzie do historii naszego klubu. Prowadząc na kilkadziesiąt sekund przed zakończeniem spotkania 5:3, łęczycanie stracili dwa gole i zremisowali 5:5.
Mecz był niezwykle dramatyczny i był doskonałą promocją futsalu. Wszyscy bowiem uwielbiają szybkie, dynamiczne akcje, wspaniałe strzały, kapitalne interwencje bramkarzy i walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Kibice w Hali Gimnazjum przeżyli niesamowite emocje i tylko szkoda, że nie mogli wznieść po zakończeniu meczu okrzyków radości. Dopingowali swój zespół fantastycznie i byli z nim do ostatniej sekundy. Taki jest sport, a ten remis wcale nie oznacza zakończenia przez naszą drużynę walki o obronę tytułu mistrza Polski. Do zakończenia rozgrywek pozostały jeszcze dwie kolejki i bądźmy optymistami. W ubiegłym sezonie też było ciężko, a co było potem? Wszyscy przeżywaliśmy radość na łęczyckiej Starówce.
Łęczycanie zaczęli składem: Groszak w bramce, Krawczyk, Milewski, Widzicki i Pawłowski. Trener Kupczyka, Robert Nazarewicz desygnował do gry: Augustyna w bramce oraz Filipczaka, Salamona, Zagatę i Zająca. Mecz z Kupczykiem zaczął się od ataków Mistrzów Polski, ale krakowianie nie zamurowali własnej bramki. Podjęli otwartą grę, starając się nękać kontratakami Groszaka. Łęczycanie mieli przewagę, ale strzały bardzo aktywnych Milewskiego i Krawczyka minimalnie mijały krakowską bramkę. Nasz zespół grał agresywnym pressingiem, który jednak nie przynosił efektów. Krakowianie bronili się bardzo mądrze i nie pozwalali łęczycanom na zdobycie goli. W miarę upływu czasu, łęczycanie stwarzali coraz więcej sytuacji bramkowych. Vatsyak dwa razy aż złapał się za głowę, gdy piłka zamiast w siatce, znalazła się w rękach krakowskiego bramkarza. Krakowianie też mieli swoje sytuacje, ale Groszak fantastycznie bronił uderzenia Salomona i Filipczaka. W 9 minucie źle przyjął piłkę Widzicki i tylko to uratowało krakowski zespół przed utratą gola. Pod obiema bramkami dochodziło do emocjonujących sytuacji. Groszak i Augustyn wykazywali się wspaniałym refleksem broniąc uderzenia Milewskiego, Tkachenko, Kovalova, z drugiej strony Zagaty, Słupka i Filipczaka. W 13 minucie na indywidualną akcję zdecydował się Słupek. Z 10 metrów posłał piłkę w dolny róg łęczyckiej bramki i Groszak skapitulował. Łęczycanie natychmiast rzucili się do odrabiania strat. Milewski zagrał do Widzickiego, ale ten spudłował. Pawłowski dostrzegł Krawczyka, ale ten trafił w słupek. W 15 minucie łęczycanie z prawej strony boiska egzekwowali rzut wolny. Milewski podał do Widzickiego, ten przytrzymał piłkę, którą Milewski kopnął jak z armaty. Było 1:1 i mecz zaczął się od początku. Końcówka I połowy była niezwykle emocjonująca. Czekalski uderzył z woleja minimalnie nad poprzeczką. Tkachenko przestrzelił z kilku metrów, podobnie jak chwilę potem Kovalov. W odpowiedzi szybką akcję przeprowadzili krakowianie. Filipczak zagrał wzdłuż linii bramkowej, a tam czekał na piłkę Czech i kupczyk w 19 minucie objął prowadzenie 2:1. Podrażniło to łęczycan, którzy szybko rozpoczęli grę od środka. Piłka trafiła do Milewskiego, który z połowy boiska, atomowym strzałem pokonał Augustyna. Strzał był tak silny i precyzyjny, że krakowski bramkarz nawet nie zdążył zareagować. Gol majstersztyk. Takie uderzenia rzadko możemy obserwować na naszych ligowych boiskach. Niestety po kilku sekundach łęczycanie znów przegrywali. Zaspała obrona, a Czech wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Po przerwie nasza drużyna atakowała. Augustyn bronił strzały Milewskiego, Czekalskiego i Widzickiego. Była 27 minuta, gdy po szybkiej kontrze Pawłowski dograł piłkę do Widzickiego. Łęczycanin znajdował się 7 metrów od bramki Augustyna. Posłał piłkę pod poprzeczkę i wyrównał wynik meczu. W 32 minucie sfaulowany został Krawczyk. Było to już 6 przewinienie zawodników z Krakowa i sędziowie podyktowali dla łęczycan przedłużony rzut karny. Do piłki podszedł Milewski. Uderzył precyzyjnie i objęliśmy prowadzenie 4:3. Trener krakowian Robert Nazarewicz wycofał bramkarza, wprowadzając do gry dodatkowego zawodnika. Został nim Filipczak. Krakowianie rozgrywali hokejowy "zamek", ale stracili piłkę. Przejął ją Milewski, który z własnej połowy boiska, skierował ją do krakowskiej bramki. Był to czwarty gol Milewskiego w tym spotkaniu. Prowadziliśmy 5:3 i wydawało się, że tylko kataklizm odbierze naszemu zespołowi zwycięstwo. Zwłaszcza, że do końca meczu pozostały niecałe dwie minuty. Krakowianie nadal grali z wycofanym bramkarzem i długo rozgrywali piłkę na połowie Hurtapu. Wreszcie trafiła ona do Zagaty, który silnym strzałem pokonał po raz czwarty Groszaka. Na nieco ponad 6 sekund przed końcem spotkania krakowianie egzekwowali rzut rożny. Po dośrodkowaniu piłkę przechwycił Słupek i strzelając w gąszcz nóg doprowadził do remisu.
Skład Hurtapu: Groszak, Słowiński - Milewski, Krawczyk, Pawłowski, Widzicki, Tkachenko, Kovalov, Vatsyak, Czekalski, Piórkowski, M. Karasiński. Trener: Roman Smirnov, asystenci: Adam Kryger, Dariusz Karasiński.
Skład Kupczyka: Augustyn, Smagowicz, Jamróz, Zagata, Filipczak, Czech, Badoń, Słupek, Mączyński, Kępa, Salamon, Zając. Trener: Robert Nazarewicz.

komentarze (0)
» komentuj