|
Po emocjonującym i stojącym na bardzo wysokim poziomie meczu piłkarze Hurtapu pokonali Kupczyka Kraków 4:2. Inauguracja sezonu w łęczyckiej hali wypadła okazale zarówno pod względem organizacyjnym jak i sportowym.
Kibice naszego zespołu otrzymali "Skarb Kibica" z niezbędnymi informacjami o drużynie. Mieli także możliwość zakupu klubowych gadżetów i wzięcia udziału w dwóch konkursach. Na efektownie przygotowanych biletach dostrzegliśmy wizerunek łęczyckiego bramkarza Łukasza Groszaka – Zalewskiego i jak dowiedzieliśmy się, podczas każdego kolejnego meczu na bilecie prezentowana będzie sylwetka innego zawodnika. W pierwszej piątce łęczyckiego zespołu zobaczyliśmy Groszaka, Stanisławskiego, Krawczyka, Sobalczyka i Milewskiego. Trener Nazarewicz rozpoczął mecz piątką Augustyn, Słupek, Kusia, Filipczak i Kossak. Rozpoczęło się wielkie granie. Od początku meczu łęczycanie narzucili przeciwnikom swój styl gry, osiągając sporą przewagę. Kombinacyjne akcje Stanisławskiego z Krawczykiem i Sobalczykiem siały wprost spustoszenie pod krakowską bramką i tylko słaba skuteczność sprawiła, że po kilku minutach łęczycanie nie prowadzili przynajmniej 2:0. Doskonałych sytuacji nie potrafił wykorzystać Krawczyk, który dwukrotnie zmylił krakowskich obrońców, ale minimalnie spudłował. W bramce Kupczyka bardzo dobrą partię rozgrywał Augustyn, ale i on byłby bez szans, gdyby piłka po strzale Sobalczyka nie trafiła w słupek. Do 5 minuty trwał szturm łęczycan, którzy grali z ogromnym zaangażowaniem i determinacją. Krakowianie to jednak bardzo doświadczony zespół, który w swoim składzie ma kilku byłych reprezentantów Polski i zawodników, którzy jeszcze w barwach Clearexu Chorzów grali w Pucharze Europy. Wystarczył tylko moment nieuwagi naszych obrońców, aby Kusia sprytnym strzałem zmusił do kapitulacji Groszaka. Utrata gola nie zdeprymowała naszych zawodników, którzy nadal grali z ogromną pasją. Już po niespełna minucie padła wyrównująca bramka. Stanisławski, Krawczyk i Milewski szybko rozegrali piłkę, która trafiła do Sobalczyka. Łęczycanin zwodem zmylił krakowskich obrońców i silnym strzałem pod poprzeczkę doprowadził do remisu. Nadal spotkanie toczyło się pod dyktando naszej drużyny, przed utratą gola krakowian ratowały słupki i porzeczki po strzałach Sobalczyka i Widzickiego. Doskonałą partię rozgrywał Stanisławski, który kilka razy idealnie obsłużył swoich partnerów, ale ci minimalnie chybiali będąc w polu karnym. Krakowianie ograniczali się do szybkich kontrataków, które były groźne, lecz stuprocentowych sytuacji strzeleckich nie potrafili stworzyć. Do przerwy był więc remis, a łęczyccy kibice z nadzieją oczekiwali drugiej odsłony meczu. Początek drugiej połowy to popis Daniela Krawczyka, który w ciągu minuty dwa razy zmusił do kapitulacji Augustyna. Tuż po rozpoczęciu gry Stanisławski egzekwował rzut wolny. Zagrał do Stanisławskiego, a ten sprytnie uderzył piłkę wzdłuż linii bramkowej. Krawczyk znalazł się tam gdzie powinien być rasowy napastnik i z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Krakowianie zaczęli grę ze środka, ale po chwili Krawczyk przechwycił piłkę na swojej połowie boiska. Szybki sprint, strzał i piłka znów zatrzepotała w krakowskiej bramce. Był to prawdziwie zabójczy początek II połowy w wykonaniu naszego zespołu. Nie mając już nic do stracenia krakowianie zaatakowali. Strzał Filipczaka był minimalnie niecelny, podobnie jak Dąbrowskiego i Kusi. Piłkarze Kupczyka długo rozgrywali „hokejowy zamek”, ale łęczycanie skutecznie grali w defensywie. Kryger, Widzicki, Pawłowski i Czajkowski umiejętnie rozbijali ataki gości. W 27 minucie szybką akcję przeprowadził Marcin Czech. Precyzyjnie zagrał w pole karne do Zagaty, a ten z bliska pokonał Groszaka zmniejszając rozmiary porażki. Po strzeleniu kontaktowego gola krakowianie nabrali wiatru w żagle. Ich ataki stawały się coraz groźniejsze. Kilkoma udanymi interwencjami popisał się Groszak broniąc niebezpieczne strzały Kusi, Dąbrowskiego i Filipczaka. który trafił w poprzeczkę. Łęczycanie przez kilka minut byli w defensywie, ale gdy tylko nadarzała się okazja przeprowadzali szybkie ataki. Po ataku Widzickiego znów zamiast w bramce piłka wylądowała na spojeniu słupka i poprzeczki. Świetnej sytuacji nie wykorzystał Pawłowski, który próbował przelobować Augustyna. Piłka zamiast w bramce znalazła się w bocznej siatce. Po strzale Stanisławskiego na trybunach rozległo się gromkie jeeesssttt, ale piłka, jakimś sobie tylko znanym sposobem, minęła krakowską bramkę. W 37 minucie Stanisławski posłał piłkę do Milewskiego, a ten błyskawicznie znalazł się przed polem karnym krakowskiej drużyny. Jeszcze krótki zwód, przełożenie piłki z lewej na prawą nogę i po chwili Mariusz utonął w objęciach swoich kolegów. Hurtap znów prowadził dwoma golami, a do końca meczu pozostawało coraz mniej czasu. Trener Nazarewicz wycofał bramkarza i wprowadził do gry dodatkowego zawodnika. Łęczyccy defensorzy grali bardzo uważnie, a do tego wszystkiego Adam Kryger po raz kolejny trafił w poprzeczkę. Wynik meczu nie uległ już zmianie.
Dwa mecze dwa zwycięstwa. Wspaniały początek V-ce Mistrza Polski. Kolejny mecz ligowy nasz zespół rozegra w najbliższą niedzielę w Rudzie Śląskiej, gdzie rywalem będzie beniaminek ekstraklasy, drużyna Gwiazdy.

komentarze (0)
» komentuj