|
Łęczycanie doznali pierwszej porażki we własnej hali, przegrywając z Jango Katowice 3:5. Spotkanie było bardzo emocjonujące i stało na wysokim poziomie. Nic w tym dziwnego, wszak do walki przystąpiły dwa obecnie najlepsze w kraju zespoły futsalowe.
Mecz lidera z wiceliderem tabeli zelektryzował łęczyckich kibiców, którzy do ostatniego miejsca wypełnili halę Gimnazjum. Do pierwszej piątki trener Antos desygnował Groszaka w bramce, który wrócił po kontuzji, a także Stanisławskiego, Sobalczyka, Krawczyka i Milewskiego. W pierwszej piątce katowiczan zabrakło natomiast Brazylijczyków, a z obcokrajowców zobaczyliśmy Radka Polaska i Jana Janovskyego. Wraz z nimi wybiegli na parkiet Skorupski w bramce, dobrze znany w Łęczycy Jasiński oraz Cyprys. Brazylijczycy mieli pojawić się na parkiecie dopiero po kilku minutach gry. Początek meczu był bardzo wyrównany, a oba zespoły zagrały pressingiem, atakując rywali już na ich połowie. Pierwszy strzał w meczu oddał Polasek, ale w rewanżu silnie uderzali Sobalczyk i Milewski. W 5 minucie z „klepki” zagrało dwóch Brazylijczyków i było 1:0. Halison podał do Andre, który odegrał mu w pole bramkowe. Groszak próbował interweniować, ale Halison był szybszy. Strata bramki podziałała mobilizująco na naszych piłkarzy. Zaatakowali z ogromną pasją i zamknęli rywali na ich połowie. Łęczycanie egzekwowali kilka rzutów rożnych, a pod jednym z nich Sobalczyk zdobył wyrównującego gola. Asystę zaliczył Krawczyk, który idealnie podał do będącego w pełnym biegu naszego napastnika. Sobalczyk uderzył piekielnie mocno i piłka wpadła w samo okienko bramki, mimo rozpaczliwej interwencji Skorupskiego. Łęczycanie ruszyli za ciosem i po dwóch minutach cieszyli się z prowadzenia. Do zagranej wzdłuż linii bramkowej piłki dopadł Krawczyk i było 2:1. Jango to jednak klasowa drużyna, która szybko otrząsnęła się z przewagi łęczycan. Już po minucie był remis. Nasi obrońcy pozostawili bez opieki na 10 metrze Janovskyego, który atomowym strzałem doprowadził do wyrównania. Końcówka I połowy to błyskawiczne akcje z jednej i drugiej strony. Mauricio z lewej strony próbował dośrodkowywać, piłka odbiła się od jednego z łęczycan i wpadła do bramki obok zdezorientowanego Groszaka. Trener Antos poprosił o czas i na 2 minuty przed końcem I połowy wycofał bramkarza, wprowadzając do gry dodatkowego zawodnika. Piłka krążyła po obwodzie, ale piłkarze Jango umiejętnie bronili się. Wreszcie, na 23 sekundy przed końcem, Krawczyk dograł do Hyżego, a ten uprzedził Skorupskiego. Remis 3:3 i obie drużyny przy oklaskach kibiców zeszli na przerwę do szatni. Po zmianie stron łęczycanie przeprowadzili kilka groźnych ataków, ale bramkę strzelili katowiczanie. W 22 minucie, po jednym z fauli katowickich obrońców, łęczycanie mieli rzut wolny na połowie rywali. Fatalne rozegranie stałego fragmentu gry sprawiło, że piłkę przechwycili katowiczanie. Halison szybko przebiegł pod naszą bramkę, podał do Mauricio, a ten podciął piłkę, która wtoczyła się do bramki. Takiego obrotu sprawy nikt chyba w łęczyckiej hali się nie spodziewał. Nasz zespół przeważał, ale to katowiczanie wyszli na prowadzenie. W 27 minucie kibice wyskoczyli do góry, ale piłka po strzale Sobalczyka trafiła w słupek. Na bramkę Ulfika, który zastąpił po przerwie Skorupskiego, strzelali Widzicki, Kryger, Pawłowski. Bramkarz katowiczan grał jednak bardzo dobrze, a niektóre uderzenia blokowali katowiccy obrońcy. W 28 minucie zawodnicy Jango mieli na swoim koncie już 5 fauli i każdy następny groził przedłużonym rzutem karnym. Nasz zespół nie potrafił jednak wykorzystać takiej okazji. Straciliśmy natomiast piątą już bramkę. Była 29 minuta, gdy między dwóch łęczyckich obrońców wbiegł Jasiński. Podciął piłkę obok Groszaka i zrobiło się 5:3. Od tego momentu nasz zespół grał już do końca meczu z wycofanym bramkarzem. Na połowie rywala trwał hokejowy „zamek”. Łęczycanie piłkę rozgrywali jednak za wolno, chociaż stworzyli kilka sytuacji bramkowych. Straty piłek powodowały, że nasi faulowali i to katowiczanie pierwsi egzekwowali przedłużony rzut karny, po szóstym nieprzepisowym zagraniu łęczyckich zawodników. Strzał Ciprysa obronił Groszak. Na 3 minuty przed końcem meczu przed szansą stanął Sobalczyk. Z przedłużonego rzutu karnego posłał jednak piłkę kilka metrów obok bramki. Łęczycanie do końca desperacko walczyli o zmianę rezultatu, ale grali bardzo nerwowo i nie potrafili pokonać Ulfika.Skład Hurtapu: Groszak, Słowiński – Czekalski, Hyży, Czajkowski, Pawłowski, Krawczyk, Stanisławski, Kryger, Sobalczyk, Milewski, Widzicki.
Skład Jango: Skorupski, Ulfik – Jasiński, Jagiełło, Machura, Polasek, Ciprys, Janovsky, Cierpioł, Andre, Mauricio, Halison.

komentarze (0)
» komentuj