Proszę czekać...
 

Wydarzenia

2009-02-02 09:33:52
Kupczyk Kraków - Hurtap Łęczyca 2:5, (1:2)

Doskonale spisali się nasi piłkarze w meczu z Kupczykiem Kraków. Po emocjonującej i widowiskowej grze pokonali krakowian 5:2 i są nadal jednym z głównych kandydatów do tytułu Mistrza Polski.

– To był mecz z rzędu takich za 6 punktów. Porażka zakładając, że Jango wygra swój mecz, oznaczała naszą stratę do lidera na 8 punktów. Byłby to już chyba dystans nie do odrobienia, a tak nadal liczymy się w grze. W dzisiejszy mecz oba zespoły włożyły ogromny wysiłek. Myślę, że rozegraliśmy to spotkanie lepiej taktycznie i byliśmy bardziej zmotywowani, aby odnieść sukces. Moi zawodnicy pozostawili na krakowskim parkiecie dużo zdrowia, ale widać, że jesteśmy do sezonu doskonale przygotowani kondycyjnie – mówi Andrzej Antos, trener łęczyckiego zespołu.

Mecz zaczął się dla łęczycan niefortunnie. Najpierw szybką akcję przeprowadził Daniel Krawczyk, ale jego strzał obronił Augustyn. Po chwili to krakowianie cieszyli się ze zdobytego gola. Leśniak idealnie nagrał do Filipczaka, a ten silnym, płaskim uderzeniem pokonał Dariusza Słowińskiego. W meczu z Kupczykiem nastąpiła zmiana na pozycji bramkarza. فukasz Groszak musiał pauzować za żółte kartki, ale jego zmiennik spisał się bardzo dobrze. Dwóch bramkarzy reprezentujących tak wysoki poziom, to podstawa w grze. Jeden pauzuje, wchodzi do bramki drugi, na którego zawsze można liczyć. Po starcie gola łęczycanie zaczęli grać bardziej zdecydowanie w ataku. Ich akcje stawały się coraz bardziej groźne. Augustyn spisywał się jednak bez zarzutu broniąc strzały Widzickiego i Czekalskiego. W odpowiedzi ładnymi uderzeniami popisywali się Kusia i Leśniak. Wreszcie łęczycanom udało się doprowadzić do remisu. Po lewej stronie piłkę przejął Mariusz Milewski. Przełożył ją z prawej na lewą nogę i mieliśmy pierwszego gola dla Hurtapu. Po kilku minutach wyrównanej gry piłkę przechwycił Słowiński i dużo się nie namyślając skierował ją do znajdującego się na lewej stronie boiska Krawczyka. Podanie było tak precyzyjne, że reprezentant Polski spojrzał tylko, gdzie jest Augustyn i sprytnym strzałem zmusił go do kapitulacji. Z przewagą jednej bramki nasi schodzili na przerwę wiedząc, że II połowa nie będzie spacerkiem. Zaczęło się od ataków gospodarzy, ale na posterunku był Słowiński. Krakowianie mieli optyczną przewagę, ale gdy tylko nadarzała się okazja, łęczycanie przeprowadzali kontry. Po jednej z nich, grający jeszcze do niedawna w Łęczycy, Robert Dąbrowski popełnił faul. Otrzymał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji musiał opuścić plac gry. Nasz zespół bezbłędnie wykorzystał przewagę jednego zawodnika. Strzał Sobalczyka i dobitkę Stanisławskiego, co prawda Augustyn obronił, ale był bezradny podczas kolejnej akcji naszych napastników. Tym razem Sobalczyk nie strzelał, a idealnie podał na prawą stronę. Stanisławski uderzył celnie i łęczycanie mieli już dwubramkową przewagę.

– Przewaga dwóch bramek uspokoiła naszą grę. Zaczęliśmy grać na większym luzie i zabrakło trochę koncentracji – stwierdzał Marcin Pawłowski.

Prawą stroną przedarł się Jamróz, który prawie z zerowego kąta posłał piłkę w kierunku łęczyckiej bramki. Słowiński pilnował długiego rogu, a piłka wpadła do bramki tuż obok bliższego słupka. Piłkarze Kupczyka w dalszym ciągu grali w przewadze jednego zawodnika, gdyż trener Robert Nazarewicz wycofał bramkarza. Pod naszą bramką trwał hokejowy „zamek”, ale łęczycanie umiejętnie blokowali strzały gospodarzy. W pewnym momencie szybki jak błyskawica Marcin Stanisławski przejął podanie jednego z piłkarzy Kupczyka. Posłał piłkę w kierunku krakowskiej bramki. Prowadziliśmy 4:2, ale to nie koniec jeszcze emocji. Krakowianie nadal grali z wycofanym bramkarzem. Taką sytuację starał się wykorzystać Słowiński, który wykopał piłkę do krakowskiej bramki. Futbolówka długo leciała przez całe boisko, ale na szczęście dla gospodarzy, odbiła się od poprzeczki.

– Już widziałem piłkę w siatce. Zabrakło kilka milimetrów. To był ciężki mecz. Spotkały się dwa doskonałe zespoły. Wynik był sprawą otwartą. Cieszę się, że odnieśliśmy zwycięstwo i walczymy o najwyższe cele – mówił Dariusz Słowiński.

Łęczycki bramkarz był współautorem kolejnego gola dla Hurtapu, jak się potem okazało, ostatniego w tym spotkaniu. Darek wyrzucił piłkę do Pawłowskiego. Nasz napastnik był na połowie rywali. Przebiegł kilka metrów i po raz piąty umieścił piłkę w siatce obok interweniującego bramkarza. Potem już tylko była radość i szalony taniec na środku krakowskiej hali.

– Myślę, że mecz był dobrym widowiskiem. Wygraliśmy zasłużenie, chociaż trzeba też pogratulować rywalom za walkę do ostatniego gwizdka sędziego. Cieszę się, że tak udanie rozpoczęliśmy rundę rewanżową. Powoli zastanawiam się nad kolejnym meczem. Spotkanie z Gwiazdą Ruda Śląska wcale nie będzie łatwe. Jak zwykle zagramy skoncentrowani i zmobilizowani, ale dziś należy nam się trochę odpoczynku po tak ogromnym wysiłku – mówił Andrzej Antos.

Skład Hurtapu: Słowiński, Bielichowski – Czekalski, Widzicki, Sobalczyk, Krawczyk, Zagajewski, M. Karasiński, Stanisławski, Pawłowski, Milewski, Czajkowski. Trener: Andrzej Antos, asystent: Adam Kryger.

komentarze (0)

» komentuj
 
patronat_medialny/tvp_lodz.jpg
 a
 
 


Imię:
*
E-mail:
Komentarz:
*
Kod z obrazka:
*
Podaj tylko litery z czerwonym kolorem.
* - pola obowiązkowe

Wszystkich odpowiedzi: głosów.
zamknij