|
Na 10 sekund przed zakończeniem meczu w Tychach, łęczycka ławka rezerwowych zaczęła głośne odliczanie. Od dziesięciu do zera. Gdy padło to ostatnie słowo łęczycanie oszaleli ze szczęścia, a w górę pofrunął prezes Hurtapu Wiktor Napióra. Tuż za nim trenerzy Andrzej Antos i Adam Kryger.
W tańcu radości szaleli nasi piłkarze i kibice, którzy przez cały mecz nie szczędzili gardeł za ukochany zespół. Strzeliły korki od szampana, które obwieściły, że mamy nowego Mistrza Polski. Od niedzieli, 26 kwietnia 2009 roku jest nim HURTAP ŁÄ˜CZYCA. Dla Adama Krygera jest to już szósty tytuł.
- Ten ucieszył mnie szczególnie, ponieważ zdobyłem go w podwójnej roli, jako piłkarz i jako trener. Poza tym zapiszemy się chyba na stałe w kronikach Łęczycy, jako ci, którzy wywalczyli tak historyczne trofeum. Radość jest ogromna, ale pewnie dopiero po kilku godzinach uświadomimy sobie, czego my dokonaliśmy. Cieszę się, że na koniec mojej kariery będę mógł pochwalić się takim osiągnięciem. Prawdopodobnie mecz Gliwicach z Novą będzie ostatnim w mojej karierze. Po nim poświęcę się tylko pracy szkoleniowej - mówi Adam Kryger.
Złamana ręka nie przeszkodziła zatańczyć tańca radości Marcinowi Stanisławskiemu. Pech, straszny pech, ale nasz zawodnik dziś nie chciał o nim mówić.
- Dziś odczuwam ogromną radość i satysfakcję. To piękne uczucie być Mistrzem Polski, w takiej drużynie i z takimi kolegami. To wielka frajda móc grać, strzelać gole i zwyciężać dla takiego klubu jak Hurtap. Szkoda tylko, że tak ułożyła się sytuacja, że tego decydującego meczu nie graliśmy we własnej hali, przed swoimi kibicami - mówi Marcin Stanisławski.
Daniel Krawczyk należał do najlepszych w tyskiej hali. Gola nie strzelił, ale wypracował doskonałe sytuacje swoim kolegom, którzy trafiali do siatki.
- Przeżywamy wielkie chwile. Nikt nam już tego mistrzostwa nie odbierze. To były dwa lata ciężkiej i wytężonej pracy. Opłaciło się. Właśnie dla takich chwil, jak dziś, warto jest wylewać pot na treningach i walczyć do upadłego w meczach. Byliśmy dziś świetnie przygotowani taktycznie. Mieliśmy doskonale rozpracowanego rywala, a magia Stadionu Śląskiego, gdzie przygotowywaliśmy się do meczu też zrobiła swoje. Jestem bardzo szczęśliwy i do zobaczenia w Łęczycy - stwierdza Daniel Krawczyk.
Marcin Pawłowski też rozegrał świetny mecz, a do tego swoją grę uwiecznił pięknym golem.
- To mój piąty tytuł mistrzowski. Tak się cieszę, bo przecież nie zawsze w tym sezonie wszystko mi wychodziło. Mamy hurtapowski charakter i nigdy nie poddajemy się. Przezwyciężyłem kryzys i teraz przyszły chwile szczęścia. To nagroda za ogromny wysiłek i wyrzeczenia - mówi Marcin Pawłowski.
Po zakończeniu meczu uśmiech nie znikał z twarzy Mariusza Milewskiego.
- Radość jest taka, że trudno mi wydobyć słowa. Zrobiliśmy to. Naprawdę zrobiliśmy. Mamy Mistrza Polski. Długo na to czekaliśmy, ale wreszcie spełniły się nasze marzenia - mówi Mariusz Milewski.
Oleh Chabotarov otworzył wynik meczu w Tychach.
- Cieszę się bardzo, że w drugiej części sezonu pomogliśmy z moimi kolegami z Ukrainy. Moja bramka była na pewno bardzo ważna. Przede wszystkim z tego powodu, że zaczęliśmy grać spokojniej i coraz pewniej. Cieszę się z tego sukcesu i myślę, że w przyszłym sezonie będziemy grać jeszcze lepiej - mówi Oleh Chabotarov.
Marek Widzicki przez cały sezon grał bardzo równo i zawsze należał do najbardziej walecznych na boisku.
- Wygrywa cały zespół. Jesteśmy świetnym kolektywem i doskonale rozumiemy się i na boisku i poza nim. Odnieśliśmy wielki sukces, a ja to Mistrzostwo dedykuję swojej żonie i dzieciom. Zawsze byli ze mną i cieszyli się z kolejnych zwycięstw - mówi Marek Widzicki.
Robert Czekalski zastąpił Marcina Stanisławskiego i spisał się znakomicie. Jak zwykle waleczny i doskonale czujący grę. To on przechwycił w końcówce meczu niedokładne podanie rywali i umieścił piłkę w siatce.
- Na pewno wygraliśmy ligę zasłużenie. 10 zwycięstw pod rząd to nie przypadek. Radość jest ogromna, bo tym sukcesem przechodzimy do historii Łęczycy. W każdym meczu dawaliśmy z siebie wszystko, graliśmy z ogromną wolą walki, determinacją i ambicją. Bardzo potrzebowaliśmy takiego sukcesu i wymarzony tytuł jest nasz - mówi Robert Czekalski.
Serhiy Vatsyak zagrał na swoim równym poziomie. Często był faulowany, ale starał się dokładnie rozgrywać i dogrywać piłki do partnerów.
- To wspaniały sukces. Myślę, że mam w nim swój udział, chociaż do drużyny dołączyłem na drugą rundę. Hurtap jest wspaniałym klubem, w którym panuje świetna atmosfera. Na każdym kroku spotykam się z życzliwością i sympatią. To mobilizuje do jeszcze lepszej gry - mówi Serhiy Vatsyak.
W ostatnich meczach łęczyckiej bramki strzegł Dariusz Słowiński. Spisał się doskonale zarówno w meczu z Clearexem, jak i z Jachymem. Łęczycanie mają dwóch wspaniałych bramkarzy, z których każdy prezentuje reprezentacyjną formę.
- Trenerzy wyznaczyli mnie, bo Łukasz miał problemy ze zwolnieniami z pracy na mecz z Clearexem. Zrobiłem wszystko, abyśmy wygrali. Zaspaliśmy trochę w końcówce, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Cieszę się bardzo z tego tytułu. Jakże to piękne uczucie być Mistrzem Polski - mówi Dariusz Słowiński.
Łukasz Groszak przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych, ale kto wie, czy to nie on w przekroju całego sezonu był najlepszym łęczyckim zawodnikiem.
- Rozpoczęliśmy trochę za nerwowo, ale w miarę upływu czasu zaczęliśmy kontrolować grę. Uspokojenie przyszło po pierwszej bramce Oleha. Wiedziałem, że wygramy i zdobędziemy Mistrzostwo Polski. Radość jest ogromna. Długo czekaliśmy na taki sukces i wreszcie założymy na szyje złote medale - mówi Łukasz Groszak.
Atomowy strzał Igora Sobalczyka dał Hurtapowi drugą bramkę i pewność, że ten mecz będzie wygrany.
- To nie ważne, kto zdobywa gole. Wszyscy gramy dla drużyny To wspaniałe uczucie być Mistrzem Polski. W ubiegłym roku mieliśmy srebrne medale. Dziś mamy te z najszlachetniejszego kruszcu. Pozdrawiam moją żonę, dla której wywalczyłem Mistrzostwo Polski - mówi Igor Sobalczyk.
Świętowano krótko, a dziś nasi piłkarze wracają do normalnych zajęć. Wieczorem czeka ich trening w Hali Gimnazjum i przygotowania do niedzielnego meczu z P.A. Novą Gliwice.

komentarze (1)
rozwiń