Proszę czekać...
 

Wydarzenia

2009-08-12 10:42:57
Rekord Bielsko-Biała - Hurtap Łęczyca 5:2, (1:1)

Przykrą niespodziankę sprawili swoim kibicom nasi piłkarze przegrywając w pierwszym meczu międzynarodowego turnieju "Beskidy Futsal Cup" z gospodarzami imprezy, drużyną Rekordu Bielsko - Biała 2:5. Niespodziewana porażka popsuła humory łęczycanom, a jeszcze w południe wydawało się, że wszystko powinno pójść zgodnie z planem i mecz z beniaminkiem Ekstraklasy powinien zakończyć się naszym zwycięstwem.

Wczoraj po śniadaniu, w świetnych humorach, łęczycanie pojechali do Szczyrku, gdzie z Orlego Gniazda podziwiali panoramę Beskidu żywieckiego. Po powrocie do Bielska trenerzy Antos i Kryger zarządzili rozruch w hali gimnastycznej hotelu "Widok". Od 16.00 nasi piłkarze z uwagą przypatrywali się grze swoich grupowych rywali. W hali Rekordu grały bowiem Tajm Lwów i Clearex Chorzów.

- Jestem pod wrażeniem doskonałej gry Ukraińców. Wygrać z Clearexem 9:1, to duża sztuka. Myśląc o dobrym wyniku musimy jutro zagrać z Ukraińcami zupełnie inaczej niż robili to chorzowianie. Póki co, czeka nas teraz niezwykle ważny mecz z bielszczanami - mówił przed wczorajszym meczem Andrzej Antos.

W naszym zespole nie zagrali فukasz Groszak i Serhiy Vatsyak, którzy byli nieobecni w bielskiej hali. Nie grał także Marcin Karasiński, a zmiennikiem Marcina Pawłowskiego był Robert Czekalski. Początek meczu należał do łęczycan. Doskonałej sytuacji sam na sam z bramkarzem nie potrafił jednak wykorzystać Daniel Krawczyk. Widać było, że kontuzja naciągniętych mięśni brzucha, doskwiera jeszcze najlepszemu strzelcowi naszego zespołu. W bramce całe spotkanie zagrał Słowiński, a nasze czwórki zagrały w następujący zestawieniach: Widzicki, Kovalov, Szust i Moskaliuk. Drugą "czwórkę" tworzyli: Krawczyk, Sobalczyk, Milewski i Pawłowski, którego zmieniał Czekalski. Na usprawiedliwienie naszej gry mogę powiedzieć, że jesteśmy po ciężkich, siłowych i wytrzymałościowych treningach. Niestety, brakuje nam jeszcze szybkości, dynamiki i dokładności w rozgrywaniu akcji. Poza tym, w doskonałej formie był bramkarz Rekordu Krystian Brzenk, który kilka razy ratował swój zespół przed utratą gola. Do przerwy gra była wyrównana, ale optyczną przewagę mieli łęczycanie, którzy stworzyli kilka doskonałych sytuacji podbramkowych. Zwłaszcza mogła podobać się gra czwórki, w której występowali Ukraińcy i Marek Widzicki. Co prawda łęczycanie stracili w 12 minucie gola po strzale Dury, ale w 16 minucie składną, zespołową akcję zakończył celnym strzałem Igor Sobalczyk. W tym okresie gry silnym strzałem w poprzeczkę popisał się Maksym Moskaliuk. Do przerwy był remis, który utrzymywał się do 28 minuty. Prowadzenie dla Rekordu uzyskał Szymański. Dwie minuty później ten sam zawodnik podwyższył na 3:1. Trener Antos zadecydował o wycofaniu bramkarza i wprowadzeniu do gry dodatkowego zawodnika. Łęczycanie rozgrywali hokejowy "zamek", a gola kontaktowego strzelił Maksym Moskaliuk. Nasz zespół nadal grał z wycofanym bramkarzem i wydawało się, że łęczycanie zaczną strzelać kolejne gole. Niestety, straty piłek w strefie obronnej gospodarzy kosztowały nasz zespół utratę dwóch bramek zaledwie w ciągu minuty. Najpierw w 35 minucie na 4:2 gola zdobył Dura, a chwilę potem wynik meczu ustalił Mentel. Porażka przykra, ale nie przekreśla ona jeszcze szans naszej drużyny na wyjście z grupy. Dziś po śniadaniu, łęczycanie odbędą lekki trening w hotelowej hali gimnastycznej. Po obiedzie odbędzie się odprawa taktyczna, a dzisiejszy mecz z mistrzem Ukrainy rozpocznie się o godzinie 20.00.

Skład Hurtapu: Słowiński, Sobalczyk, Milewski, Krawczyk, Pawłowski, Widzicki, Moskaliuk, Kovalov, Szust, Czekalski, Karasiński. Trener: Andrzej Antos. Asystent: Adam Kryger.

Skład rekordu Bielsko - Biała: Brzenk, Szymura, Szymański, Pawełek, Budniak, Mentel, Machura, Dura, Korytkowski, Sierota, فysoń.

Wiktor Napióra, Manager Hurtapu, po zakończonym meczu, miał sporo zastrzeżeń, co do gry naszych zawodników. Nic dziwnego, łęczycanie w meczu z beniaminkiem Ekstraklasy nie zagrali tak, jak do tego przyzwyczaili swoich kibiców.

- Muszę stwierdzić, że w tym meczu grał zespół, którym był Rekord i dwie łęczyckie czwórki, które wytypowali trenerzy. O ile nie można mieć dużych zastrzeżeń do gry czwórki Widzicki - Szust, Kovalov, Moskaliuk, to druga czwórka zagrała katastrofalnie. Gdy czwórka z obcokrajowcami walczyła, stwarzała sytuacje bramkowe, radziła sobie w obronie, to pozostali byli mało zwrotni, brakowało im szybkości i dynamiki. Zupełnie nie radzili sobie z grą w defensywie i po ich błędach traciliśmy gole. Zmiany Pawłowskiego na Czekalskiego też nie przynosiły rezultatu. Do stanu 3:1 byliśmy zespołem lepszym, ale nie potrafiliśmy zakończyć golami wszystkich stwarzanych sytuacji podbramkowych. Bramka Moskaliuka dała nadzieję na zwycięstwo, ale fatalne błędy w trakcie gry z wycofanym bramkarzem zadecydowały o naszej porażce. Dziś gramy z ukraińskim Tajmem i na pewno nastąpią zmiany w naszej grze i składach czwórek. Będziemy walczyć do ostatniego gwizdka. Musimy godnie zaprezentować się przeciwko mistrzom Ukrainy. Ukraińcy są na innym etapie przygotowań do sezonu, ale zrobimy wszystko, aby osiągnąć dobry wynik - mówi Wiktor Napióra.

komentarze (0)

» komentuj
 
patronat_medialny/tvp_lodz.jpg
 a
 
 


Imię:
*
E-mail:
Komentarz:
*
Kod z obrazka:
*
Podaj tylko litery z czerwonym kolorem.
* - pola obowiązkowe

Wszystkich odpowiedzi: głosów.
zamknij