|
To był jeden ze słabszych występów naszego zespołu od czasu, gdy łęczycanie zaczęli grać na futsalowych boiskach. Nasi piłkarze ustępowali Ukraińcom w większości elementów gry, a przede wszystkim pod względem szybkościowym.
- Bardzo słabo zaprezentowała się czwórka Vatsyak, Moskaliuk, Kovalov i Widzicki. Popełniali kardynalne błędy, które nie powinny przytrafiać się takim piłkarzom. Testowaliśmy też Renata Musałova, który poza walecznością nie wniósł właściwie nic nowego do gry naszego zespołu. Dużo biegał, starał się odzyskiwać piłki, ale nie takie były nasze oczekiwania - mówi Wiktor Napióra, Manager Hurtapu.
Łęczycanie rozpoczęli spotkanie bardzo nerwowo i bojaźliwie. Już w 1 minucie stracili gola. Piłkę w prosty sposób stracił Kovalov i nie pomogła interwencja Groszaka. Piłkarze Uraganu grali agresywnie w obronie, długo i dokładnie rozgrywali piłki, ale na szczęście w bramce dobrze spisywał się Groszak. Nasz bramkarz nie mógł jednak wiele zdziałać, gdy jeden z ukraińskich zawodników precyzyjnie wyegzekwował rzut wolny. Pod koniec I połowy gospodarze przeprowadzili szybką akcję i strzelili trzecią bramkę.
- W naszej grze nie widać było zaangażowania, graliśmy mało agresywnie i bez tej hurtapowskiej determinacji. Słabszy mecz rozgrywali Moskaliuk i Kovalov. Vatsyak i Musałov walczyli, ale ich akcje były mało efektywne. Trochę lepiej spisywała się druga czwórka, w której zagrali: Sobalczyk, Milewski, Krawczyk i Czekalski. Nasi zawodnicy pogubili się też przy częstych roszadach w składach poszczególnych czwórek. Zmiany nie wpłynęły na poprawę gry, a Musałov nie realizował założeń taktycznych - mówi Wiktor Napióra.
Początek II połowy znów był fatalny. Łęczycanie stracili czwartego gola. Od tego momentu nasz zespół śmielej zaatakował i na efekty nie trzeba było długo czekać. Po zagraniu piłki ręką, sędzia podyktował rzut karny. Na gola zamienił go Sobalczyk. Gdy wydawało się, że nasi piłkarze nabierają rozpędu, Musałov zagrał w naszym polu karnym piłkę ręką. Strzał z karnego Groszak obronił, ale był bezradny przy dobitce.
- Nasi zawodnicy stali, jak zahipnotyzowani i po obronie piłki przez Groszaka nie ruszyli w stronę ukraińskiego napastnika - mówi Wiktor Napióra.
Piąty gol nie był jedynym nieszczęściem, które spotkało w tym momencie nasz zespół. Podczas interwencji, kontuzji pachwiny nabawił się Groszak, który musiał opuścić boisko. Zastąpił go Słowiński, ale i on nie uchronił drużyny przed stratą szóstego gola. Pech nadal nie opuszczał naszego zespołu. Po jednej z interwencji z bólu zaczął zwijać się Słowiński. Okazało się, że naderwał ścięgno achillesa. Kontuzja jest bardzo poważna i nie wiadomo, kiedy nasz bramkarz będzie zdolny do gry. Do bramki, na własną prośbę, wrócił Groszak, który jeszcze trzykrotnie ratował nasz zespół przed utratą gola.
- Musimy szybko wyciągnąć wnioski z naszej gry. Popełnialiśmy bardzo dużo indywidualnych błędów. Częste roszady w czwórkach wprowadzały chaos w poczynaniach drużyny. Wczoraj zagrał zupełnie inny zespół niż ten, który pokonał 4:0 Energię Lwów. Myślę, że dziś przeanalizujemy to co się stało i w dzisiejszym meczu zagramy znacznie lepiej - mówi Wiktor Napióra.
Łęczycanie póki co pozostali bez bramkarza. Kontuzjowani Groszak i Słowiński już opuścili zgrupowanie i pojechali leczyć się do Polski. Może okazać się, że przed inauguracją Ekstraklasy i meczami w Lidze Europejskiej nasz zespół pozostanie bez bramkarzy.
- To dla nas ogromny problem. Wielkiego pecha mają obaj nasi bramkarze. Dopiero po badaniach będziemy mogli stwierdzić, jak bardzo poważne są to kontuzje. Dziś poprosimy o wypożyczenie bramkarza od jednej z drużyn, które biorą udział w turnieju. Natomiast w sobotnim meczu zagra w naszej bramce piłkarz z Sewastopola. W dzisiejszym meczu z Kardynałem Lwów przetestujemy Olega Tkaczuka - mówi Wiktor Napióra. Mecz z Kardynałem rozpocznie się o godzinie 14.00 czasu polskiego.

komentarze (0)
» komentuj