|
Można powiedzieć, że derby województwa łódzkiego w Ekstraklasie futsalu zakończyły się zgodnie z oczekiwaniami. Po raz trzeci mecz rozegrano w hali w Zgierzu i po raz trzeci triumfowali łęczycanie.
Tym razem nasz zespół pokonał lokalnego rywala 4:2, ale też zgodnie z tradycją stracił gola na początku spotkania. Rzeczywiście, na początku, bo nastąpiło to już w 15 sekundzie gry. Tuż po rozpoczęciu gry łęczycanie stracili piłkę, którą przejął Marcin Olejniczak i niewiele się namyślając, z połowy boiska, posłał ją w kierunku naszej bramki. Łukasz Groszak nie spodziewał się tego strzału i przepuścił piłkę. 1:0 dla gospodarzy i eksplozja radości wśród zgierskich zawodników a także w sektorach zajmowanych przez kibiców Grembacha. Jednak był to dopiero początek meczu.
- Łukasz już na rozgrzewce sygnalizował uraz, ale podjęliśmy decyzję, że to on rozpocznie spotkanie w bramce. Niestety, ból kolana stawał się coraz większy i Groszaka musiał zastąpić w bramce Dariusz Słowiński - mówi Andrzej Antos, trener Hurtapu.
Po stracie gola łęczycanie chcieli jak najszybciej strzelić wyrównującą bramkę, ale w ich poczynaniach brakowało precyzji. Kilkoma szybkimi akcjami popisali się Moskaliuk, Vatsyak i Kovalov. Z dystansu próbowali strzelać: Sobalczyk, Milewski i Pawłowski. Pod bramką Grembacha czyhał na swoją szansę Krawczyk. Najlepszej sytuacji nie wykorzystał Moskaliuk, który strzelił w słupek i Czekalski, który nie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy. Przez 10 minut piłkarze Grembacha grali bardzo dobrze w obronie, a gdy tylko nadarzała się okazja przechodzili do szybkich kontrataków. Rozprowadzał Kaczmarek, a kilkoma silnymi uderzeniami nękali Słowińskiego Maciąg i Olejniczak. Kilka razy doskonałymi interwencjami popisał się Słowiński. Przez 20 minut trwała wymiana ciosów, ale wynik do przerwy nie uległ zmianie.
- Kontuzja Widzickiego i czerwona kartka Tkachenko wymusiła zmiany w "czwórkach". W "czwórce" ukraińskiej zagrał Czekalski, a w drugiej Pawłowski. W I połowie nie wszystko układało się po naszej myśli, chociaż to my stworzyliśmy więcej sytuacji podbramkowych - mówi Andrzej Antos.
Łęczycanie, w zgierskiej hali, nie z takich jednak opresji wychodzili, więc kibice Mistrzów Polski z nadziejami czekali na II połowę meczu. W drugiej odsłonie nasz zespół uspokoił grę, starał się wciągać rywala na własną połowę i przeprowadzać błyskawiczne kontry. Okazały się one zabójcze dla zgierzan. Wyrównującego gola strzelił w 23 minucie Marcin Pawłowski. Po 4 minutach świetną akcją popisał się kapitan naszego zespołu Igor Sobalczyk i było 1:2. Igor nie dał szans bramkarzowi, gdy znalazł się z nim w sytuacji "sam na sam". Na 1:3 w 33 minucie podwyższył Mariusz Milewski, który golem udokumentował swoją dobrą grę w tym spotkaniu. Milewski zakończył składną akcję uderzając piłkę z odległości 7 metrów od zgierskiej bramki. W 36 minucie kolejna akcja zakończona powodzeniem i było 1:4. Sobalczyk przejął piłkę i popędził z nią lewą stroną w kierunku zgierskiej bramki. Pomimo asysty obrońców, skierował piłkę do siatki, ku uciesze łęczyckich kibiców. Niestety, łęczycanie nie ustrzegli się błędu w obronie i gola dla gospodarzy strzelił Michał Maciąg. Stało się to tuż po tym jak zgierscy trenerzy zasygnalizowali wycofanie bramkarza. Trenerzy Grembacha, nie mając nic do stracenia wprowadzili do gry dodatkowego zawodnika. Taka gra może przynieść oczekiwane przez trenerów efekty, ale wiąże się też ryzykiem straty piłki i utraty gola. Jednak więcej goli już w tym meczu nie padło, chociaż zgierzanie zagrozili dwa razy poważnie naszej bramce. Znów derby zakończyły się zwycięstwem Hurtapu.
- Po stracie gola przeważaliśmy, ale nasza gra była za bardzo nerwowa. W drugiej odsłonie zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Uważam, że wygraliśmy zasłużenie będąc drużyną lepszą i konsekwentniej realizującą założenia taktyczne. Cieszymy się ze zwycięstwa zwłaszcza, że Grembach postawił nam trudne warunki. Teraz czeka nas niezwykle ciężki mecz z Akademią FC Pniewy, do którego przygotowania rozpoczynamy już od dziś - mówi Andrzej Antos.
Chcemy serdecznie podziękować naszym kibicom, którzy bardzo licznie stawili się w sobotę w zgierskiej hali. Z trybun dobiegały okrzyki radości po każdej strzelonej przez nas bramce. To niezwykłe uczucie kiedy ma się za sobą tak wspaniałych ludzi. Ten doping był dla nas bardzo ważny i za to jesteśmy bardzo wdzięczni.
Bramki dla Hurtapu: Igor Sobalczyk 2, Marcin Pawłowski, Mariusz Milewski.

komentarze (0)
» komentuj