|
W meczu na szczycie Ekstraklasy futsalu, Hurtap Łęczyca uległ we własnej hali FC Novej Katowice 2:6. Wynik meczu może sugerować dużą przewagę zespołu ze Śląska, a w rzeczywistości mecz był wyrównany i bardzo emocjonujący.
Gdyby nie rewelacyjna forma brakarza Novej Bartłomieja Nawrata i proste błędy naszych zawodników, to kto wie, jak potoczyłoby się to spotkanie. Łęczycanie zaczęli mecz "piątką" Groszak, Widzicki, Tkachenko Czekalski i Moskaliuk. Podczas rozgrzewki kontuzji doznał Vatsyak, który cały mecz przesiedział na trybunach. Pierwsze minuty należały do naszego zespołu. Tkachenko zagrał długą piłkę idealnie do nogi Moskaliuka, ale ten będąc sam na sam z Nawratem, nie potrafił umieścić piłki w siatce. Dobitka Tkachenko, który poszedł za akcją, była niecelna. Z dystansu silne strzały oddawali Milewski i Sobalczyk, a w polu karnym na swoją szansę "polował" Krawczyk. Gra głównie toczyła się w środku pola, a optyczną przewagę mieli łęczycanie. Katowiczanie grali bardzo agresywnie i przeprowadzali groźne kontry. Dobrej sytuacji nie potrafił wykorzystać Douglas, a w rewanżu znów nie pokonał Nawrata Pawłowski. W 11 minucie goście objęli prowadzenie. Pokazała się trójka Brazylijczyków. Halison zagrał do Andre, ten odegrał na 7 metr do Douglasa, który atomowym strzałem pod poprzeczkę pokonał Groszaka. Nasz bramkarz zareagował prawidłowo, ale nie miał szans obrony. Uderzenie było bardzo silne i bardzo precyzyjne. Łęczycanie chcieli jak najszybciej odrobić straty, ale ich akcje kończyły się na dobrze interweniującym Nawracie lub były zatrzymywane faulami zawodników Novej. Na około 7 minut przed końcem pierwszej połowy spotkania katowiczanie mieli już 5 fauli, a każdy następny oznaczał przedłużony rzut karny. Łęczycanie nie potrafili tego wykorzystać, a do tego stracili drugiego gola. Zagraną w pole karne piłkę Andre odegrał główką do Korczyńskiego, a ten uderzeniem z woleja po raz drugi pokonał Groszaka.
II połowa znów rozpoczęła się od ataków łęczycan. Były one jednak nieskuteczne. Grający pressingiem katowiczanie zmuszali naszych piłkarzy do popełniana błędów. W 23 minucie, tylko interwencji Groszaka nasz zespół mógł zawdzięczać, że nie przegrywaliśmy 0:3. Chwilę później taki właśnie wynik pojawił się na tablicy. Tym razem nasz bramkarz nie mógł zapobiec utracie gola w sytuacji, gdy miał przed sobą Andre i Douglasa. Ten ostatni pewnie umieścił piłkę w siatce. Łęczycanie znów zaatakowali, ale większość uderzeń blokowali piłkarze Novej, albo piłka padała łupem Nawrata. W 31 minucie trener Antos wycofał bramkarza i wprowadził do gry dodatkowego zawodnika. Nasz zespół wzorowo rozegrał hokejowy "zamek", a do bramki celnie strzelił Pawłowski. Było 3:1. Niestety błędy w rozgrywaniu piłki w ataku pozycyjnym sprawiły, że najpierw Gawrylenko posłał futbolówkę do pustej łęczyckiej bramki, a po chwili uczynił to Douglas. Wreszcie nasi piłkarze wykorzystali grę fauli katowiczan, którzy już w 29 minucie mieli na koncie 5 przewinień. W 33 minucie gry przedłużony rzut karny zamienił na bramkę Milewski. Nadal graliśmy z wycofanym bramkarzem, a po kolejnej stracie piłki, do pustej bramki trafił Janovsky. Takim wynikiem zakończył się mecz, o którym chyba wszyscy w Łęczycy chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Naszą drużynę czeka teraz wyjazd do Bielska - Białej. W ubiegłym sezonie, grudzień też nie był miesiącem naszego zespołu. Co było potem? Nie trzeba chyba nikomu przypominać.
Skład Hurtapu: Groszak, Słowiński - Sobalczyk, Krawczyk, Milewski, Czekalski, Widzicki, Kovalov, Pawłowski, Tkachenko, M. Karasiński, Moskaliuk. Trener: Andrzej Antos; asystenci: Adam Kryger, Dariusz Karasiński. Koordynator: Roman Smirnov.

komentarze (3)
rozwiń