|
Przegraliśmy w Bielsku - Białej po dobrym meczu, w którym nasi piłkarze przeważali. Niestety, to nie wystarczyło, aby odnieść zwycięstwo. Szkoda straconych punktów i utraty pozycji lidera Ekstraklasy futsalu.
Teraz czeka nas dłuższa przerwa w rozgrywkach, do których wrócimy 15 stycznia. Jesteśmy pewni, że w lepszych nastrojach, bo przecież jeszcze nic straconego w walce o mistrzostwo Polski. Dla Marcina Pawłowskiego mecz w Bielsku zakończył się podczas rozgrzewki. Kontuzja wyeliminowała go z udziału w tym meczu. Do tego trzeba dodać, że w Bielsku nie mógł zagrać Robert Czekalski, który z powodów rodzinnych musiał zostać w Łęczycy. Jeśli powiemy, że Serhiy Vatsyak cały tydzień leczył kontuzję i więcej czasu przebywał w gabinecie lekarskim niż na parkiecie, to będziemy mieli obraz naszego zespołu, który musiał stawić czoła Rekordowi. Mecz w Bielsku-Białej, w pierwszych minutach, toczył się zazwyczaj w środkowej strefie. Łęczycanie stworzyli kilka dogodnych sytuacji bramkowych, ale bramkarz gospodarzy Krystian Brzenk, bronił jak w transie. Kiedyś chyba przełamiemy passę golkiperów, którzy dokonują cudów w meczach futsalowych. W 9 minucie gola dla bielszczan strzelił Łysoń. Po chwili mógł wyrównać Sobalczyk, po którego uderzeniu, piłka minimalnie minęła bramkę. W kilkanaście sekund potem przed szansą stanął Moskaliuk. Będąc w sytuacji sam na sam z Brzenkiem, nie dał rady bramkarzowi bielszczan. Gdy do końca I połowy brakowało 43 sekundy do akcji wkroczył Tkachenko. Łęczycanin ograł obrońców gospodarzy i pokonał Brzenka. Było 1:1 i z optymizmem oczekiwaliśmy II połowy meczu. W II połowie rozpoczęła się od akcji Rekordu. Potem znów zaczęła się gra asekuracyjna z obu stron. Wreszcie w 25 minucie wspaniałą akcję przeprowadził Marek Widzicki. Przedarł się środkiem pola i po raz drugi pokonał bramkarza gospodarzy.
- Kilka minut później nasz zespół popełnił fatalne błędy. Nie wiem, czy kiedykolwiek, w ciągu 3 minut straciliśmy trzy bramki. Cała drużyna w tym fragmencie gry zagrała fatalnie - mówi Wiktor Napióra, manager Hurtapu.
Przegrywając 4:2, nasi trenerzy wycofali bramkarza, wprowadzając do gry dodatkowego zawodnika. Kontaktowego gola na 4:3 strzelił Daniel Krawczyk. Potem mieliśmy Jeszcze kilka sytuacji do wyrównania, ale rewelacyjnie bronił Brzenk, wspomagany przez bielskich defensorów.
Bramki: Tkachenko, Widzicki, Krawczyk.
Skład Hurtapu: Słowiński, Groszak - Sobalczyk, Kovalov, Tkachenko, Vatsyak, Moskaliuk, Widzicki, Krawczyk, Milewski, M. Karasiński, Pawłowski. Trener: Andrzej Antos, asystent: Adam Kryger, koordynator: Roman Smirnov.

komentarze (2)
rozwiń